vitae est.
Kiedy tak uczę się regularnie historii (co mi się zdarza pierwszy raz w życiu...) stwierdzam, że do tej pory żyłam w błogiej nieświadomości ILE RZECZY DZIAŁO SIĘ NA ŚWIECIE.
Niesamowicie dużo! <nigdy bym nie przypuszczała, a Ty?>
To jest nawet bardzo ciekawe. Zadziwiające, ale jest ciekawe. I przydatne, warto w sumie coś wiedzieć o tych wszystkich państwach i narodach. Coraz bardziej przekonuję więc sama siebie o wartości humana. Jak sama w nią uwierzę, to może przekonam też innych? Ale póki co ta druga czynność idzie mi miernie -.-
Co nie zmienia faktu, że historia rozwija się dobrze! Na pewno ta moja historia jest bardzo pozytywna. Tymczasem wracam do Grecji w 1826 roku! <też się kończy dobrze, ale są pewne straty>
*****************************************
<do matury muszę zdążyć wrócić do współczesności>